poniedziałek, 27 czerwca 2016

#HYBRIDNAILS

Hej hej! Dzisiaj przychodzę do Was z postem o czymś, co porządnie zawróciło mi w głowie. Pewnie większość z czytających to miała do czynienia z manicure hybrydowym.  Owszem, lubię sobie pokombinować z tradycyjnym lakierem, jednak przy natłoku obowiązków czy zajęć, lepiej wydać te kilka złotych więcej i przez dłuższy czas mieć piękne i lśniące paznokcie. Tak więc, postanowiłam oddać swoje pazurki pod skrzydła marki Semilac, a że lubię wyzwania, zaczęłam je robić samodzielnie.





Zalety manicure hybrydowego:
  • Trwałośc, szczególnie widoczna przy napiętym grafiku
  • Wygoda, nie trzeba się martwić o zadrapania czy matowienie
  • Bezpieczeństwo dla paznokci, często zapobiega rozdwajaniu paznokci czy łamaniu

Trochę poczytałam, trochę popytałam i jest! Paznokcie przygotowane, odtłuszczone, baza, kolorek, top i lampa gotowe, to lecimy z tematem. Niby ładnie, troszkę tylko baza się przelała (ale myślę, jak na pierwszy raz to może być). Zachwycona swoim dziełem stwierdzam, że to nie takie złe. Po trzech dniach zmieniłam zdanie, kiedy cały lakier po prostu zszedł mi z paznokcia. Sytuacja jeszcze się powtórzyła, a ja coraz bardziej się starałam żeby wszystko było jak należy. Za trzecim razem już wyszło perfekcyjnie, a ja przez blisko trzy tygodnie byłam dumną posiadaczką hybryd 073 Caribbean See


Wady:
  • Troszeczkę (jak u mnie) widoczne odrosty
  • Wymagają ogromnego skupienia (wylanie lakieru poza paznokieć skutkuje kilkudniowym manicure lub zupełną poprawą)
  • Musimy odmówić sobie naklejek lub cyrkonii
  • Zniszczona płytka paznokcia (nie zawsze się zdarza, u mnie błędem były zbyt częste hybrydy)


Jako, że u mnie malowanie paznokci jest sposobem na obgryzanie, a także lubię pokombinować z kolorkami, dbam o to aby lakiery były dobrej jakości.



tu już tradycyjny lakierek ;D














Obsługiwane przez usługę Blogger.

Co nowego na instagramie?